-Leah! Uważaj!-krzyknęłam. Niestety, było za późno. Woda z węża prysnęła w twarz mojej siostrze.
-I teraz mi to mówisz!?- powiedziała z udawaną złością.
*Tourner Dans Le Vide, Vide.....*-usłyszałam dźwięk mojego telefonu. Połączenie od Marry.
-Cześć, Brooklyn!-usłyszałam melodyjny głos w słuchawce.
-Cześć Marry, tęskniłam za Tobą, a raczej Twoim głosem.
-Tym razem nie porozmawiamy.... Mój ojciec chciał z Tobą porozmawiać.- Jej ton głosu zmienił się na bardziej poważny. Miałam kluchę w gardle. Nigdy nie rozmawiałam z jej ojcem. Widziałam go tylko kilka razy. Nasza rozmowa polegała na zwykłym "Dzień dobry", kiedy odwoził Marry do mnie.
-Cześć Jonnie.
-Dzień dobry, panie McMiller. W jakiej sprawie pan do mnie dzwoni?-zapytałam z ciekawością.
-A więc zacznijmy od początku... Kilka dni temu byłem razem ze swoimi współpracownikami na kolacji z przełożonymi Królowej. Okazało się, że niedługo, po trasie koncertowej przyjeżdża słynny zespół One Direction. Ich menager, poszukuje jakiegoś spokojnego miejsca, niedaleko Londynu, z dala od zgiełku i fleszu fotoreporterów.- Po tym zdaniu wiedziałam o co chodzi ojcu Marry.-Czy moglibyśmy liczyć na Ciebie?-Słucham?! Myślałam, żę poprosi mnie Pan, o to żebym znalazła takie miejsce, a nie.... . -Joonie, proszę. To wiele znaczy dla mojej firmy. A to zaledwie 2 tygodnie. Odwdzięczę się, jak tylko będziesz chciała. Zresztą Twój dom do najmniejszych nie należy. Nie zauważysz ich..
-Dobrze, Panie McMiller, ale należy mi się naprawdę duży pucharek lodowy.-zażartowałam. Przecież nie mogło być tak źle. Często też proszę ojca Marry o jakąś przysługę. Jeszcze mi nie odmówił.
-Dziękuję Ci. Dostaniesz nawet kilka pucharków, ile będziesz chciała.- słychać było w jego głosie ulgę, ale i wielki entuzjazm. Teraz daję ci do telefonu Marry, bo zaraz wyrwie mi telefon razem z moją ręką.-Co raz bardziej go lubię.-W takim razie jeszcze raz dziękuję, i Do widzenia.
-Brook, zaraz do Ciebie przyjadę. I przepraszam za Ojca, mówiłam mu, że się nie zgodzisz, ale nie chciał słuchać..- moja przyjaciółka wpadła w słowotok.
-Marry! Zgodziłam się. A wiesz może kiedy te całe gwiazdeczki mają przyjechać.?
-No właśnie w tym jest problem...-No mów!- To już jutro....
-Co?! Jutro?! Jak ja ze wszystkim zdążę, muszę wysprzątać dom. No cóż, za późno żeby się wycofać. Przyjeżdżaj szybko, pomożesz mi z tym.
-Nie pytasz się mnie, nawet czy to zrobię!?-powiedziała oburzona Marry.
-I tak wiem, ze to zrobisz. Dobra, kończę, Leah usłyszała One Direction i cały czas mnie wypytuje. Do zobaczenia!